Naruto ''new Generation''


No długo masz zamiar się patrzeć. ? Klikaj '' Rejestruj'' Klik, Klik.... Noo dajesz, dajesz nie przestajesz. Wink. Czeka na ciebie świetna przygoda więc nie zastanawiaj się tyle tylko chodź do nas ;D.

Naruto ''new Generation''

Żyjecie tylko raz! Nie musicie wybierać niemożliwej ścieżki. Możecie żyć tak jak chcecie, umierać jak chcecie... Ale... bez względu na obraną drogę... nigdy nie zapominajcie o tym, by chronić tych którzy są dla was ważni! - Trzeci Hokage
 
IndeksIndeks  RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  
TOP50 GryGry w przeglądarce PBF - Toplista gier PBFNamek Power TOP-100 TopLista Naj Stron ANIME I MANGI
Toplista Naruto - Power of ninjaNaruto World Cup Najlepsze strony o Anime w necie..::NARUTO-ZONE::..

Pilne Poszukiwanie NOWEGO Mizukage ~ Miyuki
Zapisy Do Konoha i Kiri chwilowo zamknięte
Z dniem dzisiejszym OGŁASZAM, że nabór na MG otwarty ! ~ Miyuki

Share | 
 

 Yashiro Yougan

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
AutorWiadomość
Yashiro
Chūnin
Chūnin
avatar

Posty : 19
Join date : 25/10/2012
Imię : Yashiro
Nazwisko : Yougan
Wiek : 17

PisanieTemat: Yashiro Yougan   Czw Paź 25, 2012 4:57 pm

Utworzyłem nowy temat ponieważ nigdzie nie mogę znaleźć edycji postów. Tamten temat proszę o usunięcie.

Dane Osobowe:
Imię : Yashiro
Nazwisko : Yougan
Płeć : Mężczyzna
Wiek : 17 lat
Wzrost|Waga : 179cm / 71kg
Klan : brak
Pochodzenie : Suna Gakure no Sato

Dane Shinobi:
Ranga : Chuunin
Ranga Technik : C
Kekkei Genkai|Umiejętność Specjalna : Youton | Jinchuuriki Yonbi no Saru
Natura Chakry : Youton
Żywioły Chakry : Katon | Doton
Talent Główny : Yoosa
Umiejętności Dodatkowe Siła |Szybkość

Opis Postaci :
Wygląd : Yashiro jest dobrze zbudowanym i wysportowanym o bordowych oczach mężczyzną. Jego strój różni się nieco od pozostałych shinobi Suny. Być może to ze względu na swojego demona. Nie nosi standardowej kamizelki Chunina Suny. Przyodziany jest we własną bordową kamizelkę. Opaskę wioski ma wkomponowaną w rękaw na prawym ramieniu. Co do koloru jego włosów. Cóż nie różni sie od pozostałej części.. Również są bordowe.
Charakter : Czasem jest nieco nadpobudliwy i zarazem ciekawski. Często wtyka nos w nie swoje sprawy. Lubi robić ludziom różne kawały. Kocha gdy coś sie dzieje. Choć jest osoba wysoko postawioną to czasem zachowuje sie jak małe dziecko. Przy wielu sytuacjach niestety to nie idzie w parze. Jest typowym optymistą. Wychodzi z założenia, że nie ma rzeczy nie możliwych. W dodatku często się zgrywa.
Historia :
Nim zanurzymy się w jakże zawiłej i niepojętej historii Yashiro cofnijmy się o jakieś 32 lat.. Wioska ukrytego pisaku miała pewien wewnętrzny polityczny konflikt.. Bowiem ówczesny Hokage popierał starą politykę Kiri Gakure. Twierdził iż krwawe jadki wśród najmłodszych i nie tylko pozwoli na stworzenie armii doskonałej, która uchroni kraj jak zawładnie innymi.. Mimo iż rządził zaledwie 7 lat to i tak udało mu się osiągnąć swój cel. Konoha stała się najkrwawszą wioską.. Przebiła nawet Kiri. Najgorsze jest to, że część wioski podzielała jego poglądy.. Znalazł on sobie wielu sprzymierzeńców. Ludzie, którzy sprzeciwiali się takiemu systemowi postanowili zgładzić obecnego Hokage. Urządzali potajemne zebrania i spiskując.. Po paru latach zebrali odpowiednio silną grupę ludzi, która miała zaprowadzić porządek w Konoha. W śród nich między innymi był Yasu wybitny młodzieniec, który posiadł umiejętność kontrolowania żelaznego piasku.. Czyli nauczył się kontrolowania pola elektromagnetycznego, a ta sztuka nie każdemu była pisana.. Wcześniej tylko 3 Kazekage udało się zawładnąć nad żelazem. W swym młodym wieku osiągnął już wszystko co mógł.. Stał się potężny, całkowicie zapanował nad opiłkami żelaza. Nie było dla niego rzeczy nie możliwych, ludzie pokładali w nim spore nadzieje. To właśnie ten człowiek miał przywrócić porządek w Konoha. Można powiedzieć, że rozpoczęło się powstanie.. Powstanie przeciwko Obłąkanemu przywódcy. Ludzie, którzy przez pare lat chowali się przed tym straszliwym systemem wreszcie mogli się ujawnić. Rozpoczęła się wojna domowa.. Była bezlitosna i krwawa. Mimo iż powstańcy nie chcieli mordować swoich wiedzieli, że nie ma innego wyjścia. Krok po kroku, szczebel po szczeblu powstańcy wspinali się po drabinie wolności gdzie na samym końcu czekało na nich lepsze życie. Wojna domowa trwała rok. Hokage został zabity przez nikogo innego jak Yasu.. Jego Satetsu bezproblemów rozprawiło się ze źródłem tej katastrofy. Przez ten rok przelało się wiele krwi.. Jednak najwidoczniej było to konieczne.. W Konoha znów zapanował porządek. Szybko trzeba było wybrać nowego Kage by doprowadził wioskę do porządku. Prawie jednogłośnie nowym cieniem wioski ogłoszono Yasu jednak ku zdziwieniu rady mężczyzna odmówił.. Może i był silny, dzieli i potrafił wyrobić sobie autorytet to niestety nie czół się przywódcą.. Z pewnością gdyby tylko spróbował to spisałby się na medal jednak sam twierdził, że nie nadaje się na cienia.. Zarekomendował na swoje miejsce przyjaciela. Swą siłą może się nie przysłużył w tym powstaniu jednak był mózgiem całej operacji. Wszystko przewidział i opracował specjalną strategię. Był wybitnie inteligenty. Nie przesadzę mówiąc iż miał największy iloraz inteligencji w całej wiosce. Jak twierdził Yasu tylko on mógłby przywrócić w jak najszybszym czasie wioskę do porządku. Większość zgodziła się z pomysłem swego wybawcy i niedługo po tej naradzie młody intelektualista został wybrany na nowego przywódce.. Przywódce, który miał przynieść wiosce pokój i dobrobyt.. Wraz z nadejściem nowego Kage wioska ta diametralnie się zmieniła.. Zaprzestano wykonywania wszystkich czynności między innymi okrutnych egzaminów by zmienić reputacje wioski bowiem jak dotąd szczyciła się mianem drugiej krwawej wioski.. Trzeba przyznać, że zasłużyła sobie na taką nazwę. Panowały wtedy naprawdę okrutne i bezlitosne zasady.. Istna tyrania… Jednak wszystko ma swój koniec tak więc nowy Hokage starał się skończyć z tym piekłem.. Niestety ludzie jak to ludzie.. Nie każdy popierał jego poglądów z różnych to przyczyn.. Byli już tak spaczeni, że krew ludzka dawała im sens życia, bali się zmian, a zwłaszcza młodzież, która była wychowywana w tak psychopatycznych warunkach sądzili iż tylko w ten sposób da się utrzymać wioskę w rydzach.. Dlatego przywódca wioski postanowił dać im prawo wyboru.. Albo zostać i się dostosować albo opuścić wioskę. Pewna grupa shinobi stwierdziła, że pozostanie tutaj będzie oznaczać dla nich hańbę, a tego by nie znieśli dlatego opuścili swój dom.. Od tamtego czasu w wiosce żyło się coraz lepiej i spokojniej, a co najważniejsze bezpieczniej. Był to czas odrodzenia.. Wtedy również poznali się rodzice Yashiroego.. O ojcu już słyszeliście wcześniej w tej opowieści był nim nie kto inny jak Yasu. Człowiek, który zdołał opanować moc Satetsu. Być może właśnie dlatego postanowił zrezygnować z posady Kage.. Chciał w miarę normalnie żyć i być może już wtedy gdy panowały te mroczne czasy poznał miłość swego życia. Maiko.. Tak nazywała się kobieta, którą pare lat później poślubił. O umiejętnościach ojca nie będę wam już pisał gdyż powinniście już wiedzieć.. Chociaż nie.. Jest coś o czym warto by wam powiedzieć. Yasu jako pierwsza osoba z Satetsu wymyśliła swój własny oryginalny, a zarazem bardzo ciekawy styl walki. Tworzył on bowiem 5 żelaznych mieczy, które miały naprawdę różnoraki kształt i za pomocą pola elektromagnetycznego potrafił je bardzo łatwo kontrolować. Lewitowały one zazwyczaj wokół niego nie tylko nie pozwalając nikomu do siebie dojść ale też w krótkiej chwili potrafił uśmiercić ogromną liczbę ludzi. Styl ten został nazwany Go-Kenji (Styl 5 świętych mieczy). To tyle jeżeli chodzi o ojca.. Matka natomiast nie posiadała, żadnej specjalnej i ciekawej zdolności. Jednak to jej nie przeszkadzało w byciu wspaniałym medykiem. Dobrze znała się na zielarstwie. Potrafiła doskonale i dość szybko tworzyć specjalne antidotum i inne potrzebne lekarstwa. Miała dość wyczulony zmysł węchu. To pozwalało jej na określenie składu danej trucizny. W dodatku nie było też rany, której by nie wyleczyła.. Jako osoba była zaś bardzo miłą, sympatyczną, zawsze uśmiechniętą, dobrze wychowaną kobietą. Nigdy nie odmawiała pomocy. Zawsze chętnie się w coś angażowała. Podobny był Yasu. Może to właśnie to ich ze sobą swatało. Po roku znajomości oboje stwierdzili, że to jest właśnie to.. Bezgranicznie się w sobie zakochali. Nie zamierzali długo zwlekać. Wzięli ślub odtąd żyło im się cudnie.. Do pełni szczęścia brakowało im już tylko jedno.. Mianowicie dziecko. Starali się o nie 2 lata, aż w końcu młoda Maiko zaszła w ciąże.. Był to radosny okres.. Cieszyli się nie tylko przyszli rodzice ale i bliscy. Niestety nie był to dobry czas na dziecko.. Wioskę zaczęła regularnie najeżdżać pewna banda shinobi, która dewastowała wszystko. Z początku nikt nie wiedział kto i dlaczego atakował Sune.. Jednak Kage szybko zrozumiał co się święci.. Byli to zwolennicy zmarłego Kage. Właściwie była to jedynie kwestia czasu, kiedy ta banda barbarzyńców łaknąca cudzej krwi powróci i będzie chciała się zemścić. Każdy myślał, że jak już raz zostali pokonani i wygnani to tym razem też to się tak łatwo powiedzie. Niestety.. Nic bardziej mylnego, wrócili do wioski ze zdwojoną siłą. Najgorsze, że cała wioska myślała że jest to tylko bezmyślny bunt, który w żadnym stopniu nie był przemyślany.. Niestety, bardziej mylić się już nie mogli. Najeźdźcy zupełnie się zmienili.. Posiedli moc, która zamieniała ich w bestie dając im przy tym spore pokłady chakry jak i siły fizycznej.. Sam fakt że było ich ze 30 stawali się naprawdę ciężkim przeciwnikiem.. Czym, że było to doładowanie? Oczywiście niczym innym jak Cursed Seal.. Przyłączyli się oni do osoby, która swym charakterem jak i nieprzeciętnymi umiejętnościami przypominała niegdyś Orochimaru, a nazywał się Machiru. Nikt nie wiedział jaki ten człowiek może mieć interes pomagając w zdobyciu Konoha. Tego dnia również go tutaj nie zabrakło.. Spacerował sobie od tak z wrednym uśmiechem na twarzy po wiosce patrząc jak jego nowi podwładni sieją grozę.. Naglę gdy przechodził obok domu Maiko, zleciał z jej dachu jeden z martwych podwładnych... Zaciekawiony Machiru postanowił sprawdzić kto zdołał przewyższyć CS.. Gdy zbliżał się do kwiaciarni momentalnie zleciały z góry 3 żelazne miecze.. Wszystkie spudłowały lecz ich celem nie było trafienie przeciwnika lecz rozmieszczenie ów broni po polu walki.. Po chwili wyskoczył sam Yasu. Wokół niego wirowały dwa żelazne miecze. Po chwili 3 wbite w ziemie miecze rozstąpiły się na kilka pocisków. W jednej chwili wszystkie popędziły na Machiru. Od tego momentu rozpoczęła się jedna z najciekawszych walk w życiu Yasu.. Zaciekle walczył i bronił swej rodziny. Gdy Machiru zaczął przegrywać nagle z tyłu zaatakował młodego użytkownika Satetsu pewien niewyobrażalnie silny sługus Machiru jednak różnił się on od innych popleczników. Nie posiadał on CS'a... Musiał być kimś więcej niż sługusem ponieważ gdy się tylko pojawił na twarzy człowieka odpowiadającego za to wszystko pojawił się uśmiech. Z pewnością nie był zwykłym shinobi. Chakra, która biła od niego była naprawdę olbrzymia. W jednej chwili Machiru zniknął pozostawiając Yasu sam na sam z tym dziwnym przeciwnikiem. Dwóch z pewnością najpotężniejszych Shinobi, którzy aktualnie znajdowali się w Konoha, zmierzyli się wzrokiem. W powietrzu można było wyczuć grozę. Wokół nastała cisza nawet wiatr ustał. Widać i matka natura spodziewała się najgorszego. Dla obu wojowników liczyła się już jedynie ta chwila. Już za chwile.. Za chwile zacznie się walka na śmierć i życie, w której panuje tylko jedna, jedyna zasada.. Zabij, albo zostaniesz zabity. Po krótkim zmierzeniu wzroku rozpoczęła się walka, która z pewnością odbije swe piętno w dziejach Konoha.. Z pewnością ta walka będzie rozpamiętywana jeszcze przez wiele lat, a jej piękno jak i grozę w pełni ujawnią kartki ksiąg, które z pewnością zostaną zapisane w bólu jak i łzami w oczach przez wybitnych kronikarzy.. Choć nie jestem pisarzem to postaram się przekazać wam za pomocą moich słów to co działo się tamtejszego mrocznego dnia... W jednej chwili właściwie oboje ruszyli na siebie. Wokół bohatera Konoha wirowało 5 ostrzy. Były gotowe by sparować każdy fizyczny atak jaki wyprowadzić niewyobrażalnie ostre cięcie. Momentalnie jego przeciwnik zdał sobie sprawę, że w tej chwili wszelkie ataki fizycznie nie mają jakiegokolwiek sensu dlatego też gdy już byli blisko siebie ten nagle wybił się w górę składając klika niezbędnych pieczęci i gdy był już nad Yasu wypluł, a raczej wymiotował on na głowę swego przeciwnika sporą ilość jakieś gorącej, a raczej palącej substancji. Gdy nie refleks bohatera Konoha już byłoby po nim lecz ten korzystając ze swych wrodzonych umiejętności kontroli pola elektromagnetycznego szybko przeobraził wszystkie pięć mieczy w dość gruby prostokąt, który miał choć na chwile przytrzymać tą wrzącą substancje tak by Yasu mógł szybko odskoczyć. Czymże była ta substancja? Na pierwszy rzut oka nie można było tego określić lecz po chwili gdy shinobi z Konoha mógł się temu przyjrzeć zrozumiał iż jest to lawa.. Tak więc jego przeciwnik był posiadaczem bardzo rzadkiej natury chakry.. Mianowicie był to Youton. Dzielny Yasu trafił na naprawdę groźnego przeciwnika. Jeden celny atak mógłby zakończyć tą walkę. Nie można go w żaden sposób lekceważyć dlatego i użytkownik Satetsu postanowił dać z siebie wszystko w tej walce.. Uniósł ponad ziemię żelazne opiłki które zaraz zaczęły przybierać kształt długich iglic, które jedna po drugiej zaczął wystrzeliwać w przeciwnika. Nabrały te włócznie takiej prędkości, że żaden mur by ich nie zatrzymał. Youtonowiec z początku dawał radę unikać tych włóczni.. Nawet starał się zbliżać do Yasu co trzeba przyznać udawało mu się. Nie wiedział tylko jednej rzeczy.. Shinobi z Konoha wcale nie starał się zabić go tymi, że włóczniami.. Chciał jedynie w miarę równomiernie roznieść swoje żelazo by móc w jednej chwili dość szybko unieruchomić sługusa Machiru. Gdy był już przy nim na wyciągnięcie ręki wymierzył cios pięścią w twarz Yasu. Centymetr od jego twarzy nagle Youtonowiec zamarł w bezruchu. Z początku nie wiedział co się stało. Rozłożone igły z Satetsu, które były wbite w ziemie działały niczym magnes. Miały one przyciągnąć do siebie jak największą ilość drobinek i uformować je pod ziemią w kolejne igły, które niczym z armaty wystrzeliły z gleby unieruchamiając dosłownie z każdej strony przeciwnika.. Chłopak najwyraźniej nie docenił inteligencji swego wroga. Jego ręce były unieruchomione. Nie mógł wykonać żadnego jutsu właściwie to można by rzez, że był na łasce shinobiego z Konoha. Ten zaś nie tracąc czasu szybko stworzył z Satetsu miecz.. Chciał to szybko zakończyć i sprawdzić jak się czuje jego ciężarna żona. Gdy już chciał zadać śmiertelny cios coś się zmieniło. Zrobiło się jakby cieplej. Dziwna aura spowiła ciało Youtonowca. Nagle wydał on dość charakterystyczny ryk po czym fala chakry jaką wysłał kształtując sobie pierwsze 2 ogonki robiła żelazo na drobinki przez co bestia się uwolniła.. Yasu był zdumiony.. Nie przypuszczał iż ten człowiek może być Jinchuurki.. Musiał jak najszybciej odciągnąć go stąd, bowiem niedaleko był jego dom gdzie aktualnie przebywała żona. Nie wiadomo do czego jest zdolny gdy wpadnie w swój szał. Tak, więc stworzył on szybko wielki filar który wybił miniaturkę demona na sporą odległość.. Gdzie dalej będzie toczyć się ta okrutna walka. Rozwścieczony demon przykładając dłonie do podłoża zaczął tworzyć wulkany, które zaraz wybuchały ogromną ilośćią lawy. Satetsu dzielnie broniło użytkownika ale do czasu.. Do czasu gdy opiłki żelaza się nagrzały do czerwoności i zaczęły ranić właściciela... Było okropnie gorąco, wręcz nie dało się oddychać. Mimo to dla dobra wioski jak i jego rodziny musiał pokonać demona. Stworzył on dwie monstrualne figury z Satetsu, które miały odgrodzić lawę jak i Jinchuurki od siebie. Widać było, że Yasu słabnie.. Stracił już sporo chakry. Jak chciał wygrać musiał to załatwić jak najszybciej w 2 czy może 3 ruchach. Jednak popełnił on spory błąd.. Nie docenił szybkości demona, ani tego, że spokojnie on może się poruszać po tej wrzącej lawie. Ten pojawił się za nim i szarżując wleciał w jego plecy.. Dzięki temu że miał na sobie żelazną skórę uszedł z życiem jednak... Miał poważną ranę i połamane kości. To niedopatrzenie zbyt wiele kosztowało Yasu.. Postanowił wykonać jedną z najsilniejszych technik klanowych.. Obie figury, które pełniły funckje defensywną nagle w siebie wleciały tworząc coś na wzór drzewa z Satetsu, którego rozgałęzienia wbijały się w ziemię.. Technika ta zdolna była zniszczyć nawet wioske.. Jednak on użył tego w okrojonej wersji tak by uwięzić przeciwnika. Niestety był na tyle blisko bestii, że i jego samego sięgnęła ta technika.. Rozgałęzienia powbijały się w ciało Jinchuuriki jak i Yasu sprawnie unieruchamiając obydwóch. Zaraz po tym wydarzeniu pojawił się na polu walki Kage wraz z obstawą 4 osobowego oddziału Anbu. Widząc półżywego przyjaciela.. Nie wiedział co powiedzieć lecz wiedział co zrobić. Wydał rozkaz uśmiercenia Jinchuurikiego. Jednak ten wpadł w furię z przerażenia.. Widząc swoje rany zaczął ryczeć co tylko nakręcało go.. W pewnym momencie stracił panowanie nad swoim ciałem i dał się zawładnąć demonowi. Jego ciało spowiło coś na wzór małego goryla ze szkieletem na plecach. Co zaraz zaczęło się formować w ogromnego goryla.. Yonbi uśmiercił swój pojemnik by wreszcie wyjść na wolność. Oddział bezradny z przerażeniem obserwował jak potężna bestia zaraz się uwolni. Nikt prócz Yasu nie wiedział iż Kage znał się doskonale na pieczętowaniu. Mimo iż był jedną stopą w świecie martwych opracował genialny plan, który uchroni wioskę za cenę własnego życia.. Szybko ostatkiem sił przekazał plan Kage, który choć nie chciał tego robić to wiedział iż jest to jedyna szansa uchronienia wioski przed gniewem Yonbiego. Odpieczętował ze zwoju spore naczynie które wyglądało nieco jak garnek.. Był to przedmiot w którym kilkadziesiąt lat temu więziony był Shukaku. Anbu szybko przeniosło to naczynie do Yasu, który zaraz przeobraził całe Satetsu w jedną wielką jak i ciasną trumnę w której uwięził siebie jak i ogromnego demona. Rozwścieczona bestia za wszelką cene chciała się wydostać dlatego wierzgała się miażdżąc tak ciało osoby która ją uwięziła.. Nagle ze ścianek tej trumny wyszły ogromne kole które przybiły demona i ponownie go nie unieruchomili zaś uśmierciły shinobiego z Konoha. Równocześnie z pojawianiem się kolców Kage zaczął pieczętować z zewnątrz demona w specjalnym naczyniu. Dzięki poświęceniu Yasu Bijuu bez przeszkód został zapieczętowany. Chwile potem buntowników ponownie wygnano z wioski i sądzę, że już raczej nigdy nie wrócą. Żelazny piach opadł wraz z ostatnim wdechem młodego bohatera. Obok zmasakrowanego ciała stało naczynie z zapieczętowanym Yonbim. Dzięki temu poświęceniu wioska została uratowana. Naczynie z powrotem zostało zapieczętowane w zwoju zaś ciało zostało zaprowadzone do kostnicy. Maiko na dniach miała urodzić dziecko, dlatego Hokage postanowił na razie dla dobra dziecka jak i jej nic nie mówić. Dwa dni później w niepokoju o swojego męża kobieta w bólach urodziła zdrowego chłopca. Gdy świeżo upieczona matka doszła do siebie po porodzie Hokage postanowił jej wreszcie przekazać tą smutną wiadomość, o której Maiko już się domyślała lecz nie chciała w to wierzyć. Stanął w drzwiach jej domu, popatrzył jej głęboko w oczy i choć bardzo chciał coś powiedzieć to jednak nie był w stanie.. Ta cisza była bardzo wymowna.. Kobieta padła bezradnie w płaczu na kolana. Już nigdy go nie zobaczy, nie dotknie, nie usłyszy jego głosu. Myśląc tak coraz bardziej wpadała w depresje. Mimo iż miała wsparcie rodziny jak i samego Hokage nie mogła sobie z tym poradzić. Miała nawet parę myśli samobójczych jednak wtedy zawsze przypominał się jej synek. Wiedziała, że musi żyć.. Musi żyć dla niego. Yashiro bo tak nazwała swoje dziecko już od urodzenia przypomina nieco swego ojca. Każdy kto go widział mógł to potwierdzić. Dwa tygodnie po tych tragicznych wydarzeniach odbył się pogrzeb największego bohatera w dziejach Konoha. Choć smutne i żałobne było to wydarzenie to i tak pozostanie w pamięci mieszkańców jeszcze przez wiele lat. Hokage postanowił pożegnać Yashrio z honorami jak przystawało na bohatera wioski. Tego dnia w całej Konoha było chłodno, ciemno i ponuro. Od rana, a właściwie od nocy niebo było cały czas zachmurzone przez co do wioski ni dochodziły żadne promienie światła. Można by rzec, że w tym dniu czas stanął w miejscu. Nikomu nie było do śmiechu. Wszystko było pozamykane, mało kto nawet na ulice wychodził. Wybiła godzina.. Godzina pogrzebu człowieka wspaniałego, rozsądnego dla którego liczyło się jedynie dobro rodziny jak i całej wioski. Yasu miał piękne poglądy na świat. Mimo iż był obdarzony w tak wielką moc to nigdy nie zamierzał rozstrzygać pewnych sporów za pomocą siły. Zawszę pragnął wszystko rozwiązywać pokojowo i dyplomatycznie choć sam co było dziwne nie uważał siebie za dobrego polityka. Był osobą na którą w razie potrzeby można było liczyć. Wychodził z pięknego założenia, że wioska to jedna wielka rodzina, która powinna razem siebie wspierać.. Razem być w szczęściu jak i smutku. Choć nie był Kage to i tak udało mu się zmienić na lepsze tą wioskę i nie skłamię gdy powiem, że naprawdę stworzył w pewnym stopniu jedną wielką rodzinę. Ponieważ tego dnia wyszły z domów wszystkie rodziny gdzie zebrali się w świątyni. Z jednej strony było to przygnębiające choć z drugiej wspaniałe.. Bowiem to wydarzenie zbliżyło wszystkich mieszkańców Konoha do siebie.. Nawet małe szkraby choć nie wiele rozumiały.. Nie wiedziały jeszcze co to jest życie oraz podążanie ścieżką Shinobi, która przypominała nieco drogę męczennika noszącego własny krzyż na plecach. To jednak wiedziały jak się mają zachować. Oddały wielkiemu wojownikowi należyte hołdy. Po godzinnej modlitwie do bogów w dobre życie wieczne dla Yasu odbył się marsz pogrzebowy. Wszyscy mieszkańcy Konoha ubrani w czarne szaty ruszyły na cmentarz przemierzając wraz z trumną niesioną przez 4 Jouniów ulice wioski. Wiele osób płakało w tym żona zmarłego trzymająca ich dziecko, które w zasadzie nie wiedziało co się dzieje. Tuż przy jej boku podążał Hokage dodając jej otuchy. Wielki bohater Konoha zostanie pochowany w miejscu gdzie spoczywają wszystkie potężne osoby, które przyczyniły się do rozwoju wioski.. Mowa tu oczywiście o cieniach wioski ukrytej w piasku. Nastał czas ostatniego pożegnania. W momencie gdy trumna wkładana była do wykopanego rowu z nieba lunął deszcz.. Od rana pogoda była dziwna zupełnie nie pasująca do klimatu Konoha, a teraz jeszcze zaczął padać deszcz. Było to naprawdę rzadkie zjawisko pogodowe. W ciągu całego roku tylko parę razy gdzież z 3 może 4 tak padało. Zaskoczyło to wszystkich zgromadzonych na pogrzebie. Nie którzy zaczęli powiadać iż nawet matka natura oddała cześć wspaniałemu człowiekowi. Natomiast reszta potraktowała to jedynie jako czysty zbieg okoliczności.. Jak było naprawdę? Cóż tego raczej nikt już się nie dowie. Trumna spoczęła na dnie. Każdy z wioski miał teraz czas na osobiste złożenie kwiatów, które symbolizowało ostatnie pożegnanie. Następnie ów trumna spoczęła pod ziemią przykryta grubą warstwą piachu, a na jej miejscu stanęła żelazna tablica na której wygrawerowano.. “彼の輝きは、土地の闇に隠れて影が薄く” (Swym blaskiem przyćmił mrok ukrywający się na tej ziemi..) Było to nawiązanie do powstania, które odbyło się pare lat wcześniej gdzie Yasu staną na czele tych ludzi i poprowadził do zwycięstwa.. Po całej tej ceremonii ludzie zaczęli się rozchodzić, aż przy grobie została już jedynie Maiko z malutkim Yashiro, którego trzymała na rękach i Hokage.. Yasu dla Cienia Konoha był jak brat. Znali się od urodzenia nie raz młody Shinobi ratował skórę swemu przyjacielowi. Czuł, że teraz on musi się jemu za wszystko odwdzięczyć chociażby tym, że zadba o dobro tej rodziny. Maiko spędziła tak kilka godzin przy grobie.. Gdy zaczęło zachodzić słońce postanowiła wziąć się w garść choć było to straszliwie trudne. Powtarzała sobie tylko, że Yasu nie chciał by była ona smutna.. W dodatku ma ślicznego synka którego wychowa na wspaniałą osobę taką jaką był jego ojciec. Taki cel sobie założyła.. Tylko to właściwie trzymało ją przy życiu. Dzień po dniu, tydzień po tygodniu... Miesiąc po miesiącu.. Monotonnie płynęło życie w wiosce. Jedynie w sferze politycznej dużo się działo ostatnimi czasy. Hokage stwierdził, że nie można tak więzić demona w nieskończoność. Wraz ze starszyzną wioski postanowił przejrzeć akta dzieciaków, które zaczęły właśnie rok w akademii i te które niedawno się urodziły. Spędził tydzień szukając odpowiedniej osoby niestety wybór był ciężki.. Ponieważ nie da się póki co opisać charakteru takich młodzieńców ani poznać psychiki.. Dziecko które otrzyma Bijuu musi sobie poradzić z tak ogromną mocą. Cień Konoha nie miał zamiaru krzywdzić nikogo to właśnie dlatego ten wybór był tak ciężki.. Gdy już każdy się poddał nagle z ciekawym pomysłem wyskoczył starzec zasiadający w radzie. Rzekł, że nowym Jinchuurikim mógłby zostać syn Yasu.. Mały Yashiro.. Krew z krwi swego ojca. Maluch już w genach ma zapisane być wspaniałym Shinobi. Można by więc spróbować jemu ofiarować taką moc.. Słowa staruszka brzmiały jak najbardziej sensownie tylko pytanie czy Maiko zgodzi się na to.. Czy zgodzi się na przekazanie synowi mocy, która zabiła jej męża? To pytanie dręczyło naszego Hokage.. Choć domyślał się jej odpowiedzi czy też reakcji to musiał zapytać. Kilka dni później po naradzie Cień wioski zapukał do drzwi wdowy. Ta otworzyła mu drzwi i gdy zobaczyła kto przyszedł ją odwiedzić naturalnie się uśmiechnęła. Zaskoczyło to Kage bowiem po pogrzebie co prawda mało się widywali to mimo to nie była zbyt entuzjastyczny. Maiko zaprosiła gościa do domu gdzie podała herbatkę. Kage choć nie pytał bezpośrednio co jest jej powodem szczęścia to zdołał się domyślić. Mały Yashiro umiał już raczkować.. Śmigał po domu niczym rakieta. Bo to dość zabawne i w dodatku niedawno powiedział swoje pierwsze słowo jakim oczywiście standardowo było Mama. Po krótkiej pogawędce Kage wyjaśnił swą nagłą wizytę. Opowiedział Maiko, że od pary tygodni szukają odpowiedniej osoby na Jinchuuriki Yonbiego i, że tylko Yashiro zdołał by przeżyć ofiarowanie Bijuu choć miał zaledwie roczek. Im dziecko młodsze tym lepiej gdyż być może wytworzy się jakaś więź między bestią, a dzieckiem. Takich i innych argumentów użył przywódca wioski. Kobieta spokojnie wysłuchała tego co miał jej do powiedzenia dopijając herbatę po czym spokojnie lecz stanowczo odpowiedziała.. Nie. Mimo to Kage wciąż nalegał. Jednak było to niepotrzebne strzępienie języka. Odpowiedzi wdowy były wciąż negatywne. Konoha potrzebowała takiej broni jak Yonbi dlatego w tej kwestii musiał być stanowczy mimo że chciał uszanować decyzje Maiko. Odparł jedynie, że sprzeciwów nie przyjmuję do wiadomości. Nagle w mieszkaniu pojawiła się dwója Anbu.. Cień chwycił małego Yashiroego zaś gdy matka chciał interweniować wtem unieruchomili ją członkowie Anbu.. Kage tłumaczył swoje działa tylko tym, że jest to dla dobra wioski i, że Yasu by to zrozumiał. Zabierając jej dziecko udał się do lochów Konoha gdzie specjalna sala była już przygotowana. Znajdowało się w niej naczynie z Yonbim oraz leżaczkiem przeznaczonym dla dziecka. Cień wioski wszedł do sali i położył malutkiego Yashiroego w tym leżaczku. W okół niego rozstawili się Anbu którzy użyli jakieś nieznanej nikomu techniki. Przywołali oni specjalną klatkę coś na wzór techniki Ibikiego lecz tu nie było żadnych mechanizmów itp.. Były tylko notki z pieczęciami. Ta klatka miała służyć jedynie do tego by demon w razie komplikacji nie wydostał się znów na wolność.. Gdy tylko coś miało by pójść nie tak odrazu ta klatka została by wysyłana do innego wymiaru.. Wraz ze znajdującym się w środku Kage jak i dzieckiem. Gdy Anbu skończyli przygotowania wtedy cień złożył kilka pieczęci po czym ze ścianek klatki wyrosły dziwne macki z chakry które oplątały dziecko jak i naczynie z Yonbi, a następnie same się złączyły. Może nie wyglądało to zbyt efektownie to jednak dla Kage było to okropnie męczące. Jeden fałszywy ruch i sam mógłby zginąć. Po paru minutach na szczęście demon został bez przeszkód zapieczętowany w ciele Yashiro.. Choć ta technika kosztowała przywódce wioski pare lat życia to jednak było warto. Najciekawsze jest to, że dziecko w ogóle nie płakało.. Po prostu sobie zasnęło. Może to i lepiej ale jak tak sobie pomyśle.. To przespał on najważniejszy moment w jego życiu.. Cóż za paradoks. Dziecko trafiło do szpitala na obserwacje. Po zapieczętowaniu demona najstraszniejsze były dwa dni. Jeśli po 2 dniach dziecko przeżyło oznaczało to, że ciało zaakceptował tą monstrualną moc. Po pobycie w szpitalu dziecko wróciło do matki niczym najzwyklejsza pożyczona rzecz.. Ciężko opisać co w tym momencie czuła matka.. Za jakie grzechy musiała aż tyle cierpieć w swoim życiu.. Czy to jest właśnie sen życia? Takie pytania zadawała sobie zdruzgotana Maiko.. Już wtedy miała chęć skrócić swoje męczarnie, a teraz kazali jej jeszcze wychowywać coś co uśmierciło jej miłość.. Naprawdę sam nie wiem jak miałbym to opisać.. Z jednej strony kochała swe dziecko zaś z drugiej nienawidziła i jak teraz rozwiązać problem z opieką nad malutkim Yashiro? No cóż ona sama nie wiedziała co ma z tym wszystkim począć. Doszła tylko do jednego wniosku nie może dłużej mieszkać w tej wiosce. Tutaj tylko spotykają ją same cierpienia. Sporo myślała nad tym czy ma zabrać ze sobą dziecko.. Uczynili z małego dziecka swoją broń.. To by się zemścić na tej wiosce może po prostu wziąć go ze sobą.. Prawda jest straszna.. Maiko nie myślała teraz o swym dziecku tylko o tym jak by się na wiosce odegrać.. Gdyby jej synek nie miał w sobie demona i nie był żadną kartą przetargową pewnie by go ze sobą nie zabrało. Ale jeśli ten czyn miał zranić Sune to jak najbardziej weźmie go ze sobą. Po zmroku zapakowała tylko to co niezbędne.. Parę ubrań na zmianę, prowiant i co najważniejsze.. Pieniądze. Dzięki temu że Kage o nią niby dbał miała sporo pieniędzy.. To tylko ułatwi jej ucieczkę. Wiedziała, że Konoha będzie jej szukać mimo to nie bała się tego.. Dobrze znałą kraj wiatru. Znała najkrótszą drogę do przedostania się do kraju ognia. Póki co tam chciałą się na jakiś czas zatrzymać. Dzięki swymi pieniędzmi a raczej pieniędzmi Konoha zawsze łatwo jej było zorganizować jakiś transport. Jako, że Kiri była wtedy z Konoha w sojuszu to nie mogła zatrzymać się w wiosce liścia ponieważ Hokage pewnie wydał by ją swemu sprzymierzeńcowi.. Tak więc przemierzała kraj ognia ukrywając się przed ludźmi z Konoha. Prowadziła taki koczowniczy tryb życia z dwa lata, aż postanowiła na stałe znaleźć gdzieś nowy dom.. Podczas tej jej wędrówki parę razy miała ochotę pozbyć się dziecka.. Próbowała nawet kilka razy lecz hamowało ją jedno.. Wzrok malutkiego Yashiro. Gdy patrzyła mu w oczka nagle cała złość i niechęć do dziecka przemijała. Pewnego dnia gdy fundusze Maiko pomału się kończyły trafiła ona pod bramę wioski ukrytej w chmurach. Stanęła ona przed strażnikami prosząc ich o pomoc. Opowiedziała ona strażnikom o swojej wędrówce z Konoha i poprosiła o rozmowę z Kazekage. Prośba z pewnością była dziwna jednak jej historia urzekła jednego ze strażników, który postanowił zabrać ją do cienia Suna. Tam ponownie tyle, że bardziej szczegółowo opowiedziała ona o swoich przygodach.. Nie tylko podczas wędrówki ale i w Konoha.. Opowiedziała ona o swoim mężu. Właściwie opowiedziała wszystko o sobie zataiła jedynie fakt iż jej dziecko jest Jinchuurikim Yonbiego. Kazekage ciężko było w to wszystko z początku uwierzyć w jej słowa jednak z czasem przekonywał się do niej. Pozwolił jej zamieszkać w Suna Gakure i przydzielił ją do pracy w szpitalu. Za resztę pieniędzy jakie miała kupiła sobie i dziecku mieszkanie. Od teraz utrzymywała dom i synka pracując dzień w dzień w szpitalu. Na nowo pokochała swego syna. Tutaj żyło się jej o wiele lepiej. Nie było przeszłości.. Liczyła się jedynie teraźniejszość i przyszłość. Mimo iż nie miała już takiej ilości pieniędzy jak w Konoha ale tutaj wreszcie odnalazła szczęście i to się tylko liczyło. Jak to się mówi.. Pieniądze szczęścia nie dają. Yashiro rósł i rozwijał się w szybkim i zadowalającym tempie. Szybko nauczył się chodzić i mówić. Gdy jeszcze trochę podrósł zrobił się bardzo ciekawski. O wiele rzeczy wypytywał nie tylko matkę ale także ludzi których zaczepiał na ulicy. Był po prostu normalnym dzieciakiem, którego wszędzie było pełno. Zachowywał się tak beztrosko i nie winie zupełnie nie świadom tego co siedzi w jego wnętrzu. Jak potężna bestia drzemie w tak malutkim ciele. To aż było nie do pomyślenia. Taki potwór nie niesie ze sobą nic prócz bólu, smutku, żalu i rozpaczy.. Niech więc ten maluch korzysta z dobroci życia jak najwięcej. Niech choć trochę zaczerpnie ze swojego życia tego co najlepsze gdyż w przyszłości nie będzie mu to pisane. Wraz z ukończeniem swych 9 urodzin Maiko postanowiła posłać swego syna do akademii. Gdzie będzie kształcił się dalej by zostać tak wspaniałym człowiekiem jak jego ojciec. W tej, że sprawie poraz drugi w swym życiu udała się do Kazekage gdzie osobiście poprosiła go by przyjął małego Yashiroego do tutejszej szkoły. Przywódca dobrze pamiętał jej słowa gdy opowiadała o swoim mężu. Dlatego bez zastanowienia wyraził zgodę chciał zobaczyć czy to co ona mówiła o ojcu chłopca było prawdą być może i on dorówna mu.. Jest takie powiedzenie. Co w rodzinie to nie zginie. Kage obiecał sobie, że będzie przyglądał się postępom tego dzieciaka. Pare dni później odbył się pierwszy dzień w akademii. Yashiro był cały podekscytowany. Był to nowy epizod w jego jakże krótki a zarazem ciekawym życiu. Łatwo było mu zawierać znajomości w szkole. Jednak najbardziej zaprzyjaźnił się z dwoma chłopakami. Natsu i Hateshi. Ciekawostką i nowością dla Yashiro było to, że jeden z jego przyjaciół bym niewidomym. Często zadawał koledze dziwne pytania. Był bardzo ciekawski.. Zastanawiał się jak to jest być ślepy. Jak sobie on może radzić. Z czasem im bardziej go poznawał tym zaczął rozumieć że utrata wzroku nie jest wcale czymś wielkim. Nie fortunnie wyszło, że Yashiro był prawie najmłodszy w tym akademickim roczniku. Ale to wcale nie oznaczało, że był najsłabszy wręcz przeciwnie był strasznie zadziorny, uparty i z pewnością upierdliwy. Można by rzec, że nagminnie szukał guza przez co pakował się w sporo bójek. Najciekawsze jest to, że po mimo siniaków i ogromnej ilości guzów zawsze udawało mu się wychodzić zwycięsko z tych potyczek. Trzeba przyznać, że ów trójka bardzo się ze soba zżyła. Razem wkraczali na ścieżkę Shinobi.. Każdy był gotów pomóc sobie nawzajem. Ich siłę dostrzegła pewna grupka klasowych mięśniaków, którzy postanowili pokazać gdzie jest ich miejsce. Mimo iż ich iloraz inteligencji nie był zbyt wysoki to i tak dobrze wiedzieli, że nie mają szans wygrać z całą trójką. Dlatego postanowili wyczekać odpowiedniego momentu gdzie ów trójka przyjaciół będzie osłabiona. Los chciał niestety, że tego feralnego dnia nie było Yashiro z resztą przyjaciół. Gang napadł na Hateshiego i Natsu. Z początku chłopaki dzielnie się trzymali stawiając opór tym rzezimieszkom lecz z czasem coraz bardziej opadali z sił. Przez to że Hateshi miał zakaz używania broni przeciwko nie uzbrojonym został zbity wraz z Natsu na kwaśne jabłko. Pobitych w zaułku znalazł ich sensei, który natychmiast zaniósł ich do szpitala gdzie zostali opatrzeni, a sam poszedł powiadomić o tym Yashiro by odwiedził swoich przyjaciół lecz ten gdy tylko się o tym dowiedział wpadł w szał. Bez żądnego słowa pożegnania ruszył odszukać tych słabeuszy, którzy prowadzą nie czyste walki. Szukał ich z jakieś pół dnia.. W końcu odnalazł ich na jednym z pobliskich podwórkach. Gdzie jak zwykle dręczyli młodszych. To tylko dodatkowo nakręciło Yashiro. 9 latek podszedł do najblżej stojącego mięśnika i ni z tą ni z owąd wymierzył mu fange na twarz. Był tak rozwścieczony, że aż adrenalina podskoczyła do granic możliwości co dodało chłopakowi naturalnego i dość mocnego power up. Jednym uderzeniem prawie powalił jednego z nich. Reszta oczywiście ruszyła na małego Yashiro. Z początku w miare się bronił zadająć przy tym silne uderzenia. Gdy myślał coraz bardziej o swych przyjaciołach wpadał w większą furię. Nie zważał już na przyjmowane od nich ciosy. Po prostu szedł jak burza. Przyjął dobrą strategię. Póki miał jeszcze sporo sił ruszył pierw na najsilniejszego. Kiedy największy mięśniak padł na ziemię reszta chłopaków już zaczęła odczuwać strach. Jednak małej bestyjce jaką był Yashiro to nie wystarczyło. Z każdym zadanym ciosem wykrzykiwał.. „To za Natsu”, To za Hateshiego”. Oczywiście to nie jest też tak, że chłopak oklepywał ich bezgranicznie a oni tylko stali i przyjmowali ciosy. Również go zbili lecz nie tak jak on ich xD. Miał podbite oko i sporo siniaków jednak trzeba to przyznać tego dnia to on ich rozłożył na łopatki. Sensei, który śledził cały czas chłopaka przyglądał się mu jak obija całą tą czwórkę. Najśmieszniejsze jest to że ten największy mięśniak jako pierwszy się popłakał ale zazwyczaj tak jest. Ci niby najtwardsi okazują się mamisynkami. Gdy Yashiro zaczął już ewidentnie przesadzać do akcji wtrącił się Sensei i powstrzymał go. Chłopak odebrał im tylko własność Hateshiego i rozkazał całej czwórce przeprosić swoich przyjaciół gdy ci tylko się zbudzą.. Właściwie to oni nie mieli innego wyjścia. Jeśli by tego nie zrobili to tym razem cała trójka by się do nich dobrała. Sensei zabrał całą piątke do szpitala gdzie wszyscy zostali opatrzeni. Dzień później Yashiro czuł się już dobrze ale oczywiście stan jego ciała mówił wszystkim co innego. Kiedy dowiedział się, że jego przyjaciele już się zbudzili jak najszybciej postanowił ich odwiedzić. Wszedł do sali chłopaków zaraz po tym jak sensei ich opuścił. Zbyt wiele nie mówił ponieważ miał dość spuchniętą twarz i podbite oko i każde jego słowo byłoby nie zrozumiałe więc po prostu wbiegł radośnie cały zadowolony do sali i tylko się do nich uśmiechną podnosząc kciuk do góry. Był to zwykły mały gest ale za to jaki wymowny. Cała trójka się wtedy roześmiała. Widać było, że lubili swoje towarzystwo i razem świetnie się bawili. Następnego dnia cała trójka opuściła szpital. Gdy tylko Yashiro wszedł do domu dostał ostrą burę od matki. Znów wmieszał się w jakąś głupią bójkę. Maiko strasznie sie o niego martwiła.. Dobrze rozumiała, żę dzieci mają sporo energii i muszą się wyszaleć ale żeby co chwila jakieś bójki.. To było nie do pomyślenia. Już sama nie wiedziała jak może go karać za takie występki. Pozostało jej się łudzić, że kiedyś z tego wyrośnie. Po ostatniej bójce w całej akademii nieco się uspokoiło. Gang stracił reputacje. Już nie był tak groźny. Dzieciaki przestały ich się bać. Szef całej tej bandy był oburzony. Niedawno stał się geninem i takie sprawy nie powinny go już interesować jednak wciąż lubił wyżywać się na młodszych, a sam fakt że jego morale w śród młodzieży spadły niezbyt mu się podobał. Dlatego postanowił znów udowodnić swoją siłę. Tym razem za cel wybrał sobie małego Yashiro. Po południu po skończonych zajęciach w szkole mały Jinchuuriki postanowił wrócić do domu na skróty przechodząc przez małe uliczki. Podążając tak jedną z tych uliczek natknął się na szefa bandy, który chyba od rana czekał już na swoją ofiarę. Z początku jak to zwykle bywa w takich sytuacjach pierw poleciały słowa.. Później zwykłe przepychanki aż w końcu doszło do rękoczynów. Yashiro jeśli chodzi o walki był dość honorowy. Nigdy nie używał podstępu by wygrać ani jego przeciwnicy nie stosowali różnych tanich zagrywek. Niestety przy takiej osobie jakiej był ten genin nie było można co liczyć na taką walkę. Zdesperowany genin zrobiły by wszystko by wygrać nawet ze zwykłym uczniem akademii. Rozwinęła się dość poważna bójka. Yashiro dawał z siebie jak zwykle wszystko chcąc raz na zawsze zakończyc sprawę z tym gangiem. Chłopak używał jedynie TaiJutsu i sam nie znał się zbytnio na broni. Co innego zaś jego przeciwnik. Mimo iż był jednym słowem dość tępy to jednak potrafił władać różnego rodzaju bronią. Szef tej szajki ponacinał nieco kunaim chłopaka ciężko byłu mu się bronić samymi rękoma. Mimo to gołymi rękoma odpierał ataki przeciwnika, aż w końcu udało mu się wykonać jedno porządne uderzenie i to prosto w nos tak że genin nawet cofnął się o kilka kroków.. Hah! Krzyknął zadowolony Yashiro. To szalenie rozwścieczyło szefa gangu. Sięgnął on po coś naprawdę godnego jedynie tchórza. Mianowicie rzucił swemu przeciwnikowi pod nogi bombe świetlną, która sprawnie oślepiła chłopaka. Wtedy szef gangu nie tracąc czasu sięgnął po swoje Khatari broń ta nie tylko mogła ucznia akademii ostro zranić ale również zmienić go w kalekę zwłaszcza, że teraz pozbawiony wzroku był bezbronny i wystawiony jak na widelcu. Gdy już miał wyprowadzić atak nagle poczuł spory ból w ręce. Po chwili zauważył jak jego ręke przeszywa znajome ostrze. Była to broń Hateshiego. Zdezorientowany Yashiro padł na ziemie starając się jakoś odzyskać wzrok. Bardzo dręczyło go to, że nie wie co się teraz dzieje. Słyszał jedynie głos Hateshiego. Domyślił się, że przyszedł mu z pomoc. Z jednej strony poczuł ogromną ulgę choć z drugiej nie chciał by ten szef gangu nie zrobił nic jego przyjacielowi bowiem już sam się przekonał jak nieczysto potrafi on zagrać. W pewnym sensie chłopak wreszcie zrozumiał jak ciężko ma Hateshi bez wzroku a i tak świetnie, wręcz genialnie sobie radził. Kiedy ta ślepota zaczęła przechodzić nagle zobaczył jak Genin leży u stóp Hateshiego ewidentnie nie zdolny do walki z dość ciężkimi ranami. Następnego dnia przyjaciel miał spore problemy w akademii Yashiro wstawił się za Hatehsiego i opisał całą zaistniałą sytuację wyjaśniając, że to on został zaatakowany a jego kolega go po prostu obronił. Na szczęście nikt nie poniósł żadnej kary prócz tego zbitego genina ale przynajmniej od tej pory w akademii nastał spokój razem zdołali raz na zawsze rozprawić się z tym gangiem. W szkole zapanował spokój. Od tamtej pory nie było już żądnych bójek do końca roku szkolnego. Cała trójka przyjaciół zdała egzamin na genina zadowalająco jednak nie trafili oni wszyscy do jednej drużyny. Właściwie jej skład zmienił się tylko o jedną osobę. Yashiro i Hateshi dalej byli razem w drużynie tyle, że miejsce Natsu zastąpiła pewna sympatyczna, urocza i miła dziewczyna, a nazywała się Ezra była jedną z najlepszych jak nie najlepszą szermierką. Potrafiła władać jak na taki wiek sporą ilością mieczy. Podczas wykonywania różnych misji cała drużyna dobrze się ze sobą zgrała. Yashiro nawet nieco zaczął się podkochiwać w swojej przyjaciółce z drużyny. Jeśli chodzi o sprawy sercowe to chłopak był noga co nieraz potrafiło być upierdliwe gdyż nie potrafił okazywać zbytnio takich uczuć. Jakiś czas później sensei postawił wystawić swoją drużynę na próbę, a mianowicie Chuunin exam. Egzamin miał się odbyć w Kiri Gakure. Tak każda wioska ma swoje miejsca, które można nazwać przeklętymi czy też nadać im miano „Śmierci” W kiri była to dolina z jeziorami i bagnami. Sam teren może nie był aż tak niebezpieczny ale zwierzęta które w nim żyły jak najbardziej. Jeziora zamieszkiwały przeróżne niebezpieczne bestie. Od piranii wielkości ludzkiej głowy to krokodylów tak wielkich, iż mogły by nie zauważyć jak połykają człowieka. Sam test był prosty. Należało zdobyć medaliony. Każda z drużyn miała jeden przy sobie ale każdy z medalionów był pojedynczym biletem do finału. Rzecz jasna można było rozegrać do na spokojnie. Bronic jednego amuletu i dać najlepszemu w drużynie szanse na występ w finale ale większość drużyn chciało mieć komplet swoich kompanów w finale. Po tym etapie liczba ludzi która przeszła do finału zmniejszyła się o ponad ¾ i nie chodziło tu tylko o amulety. Cześć ludzi zgineła w tym lesie… stracili życie przez głupi amulet i niestety wśród nich była Ona. Yashiro wraz z drużyną uznali że najlepszym sposobem na walkę będzie dotarcie jak najszybciej do miejsca w którym egzamin się zakończy i tam poczekanie na swoje cele. Ludzie, którzy tam przybędą będą mieli co najmniej po 2 amulety i będą już po jakiś walkach więc można liczyć na to ze będą osłabieni. Ich taktyka była naprawdę genialna jak na takie warunki. Wybrali najłatwiejszy najbezpieczniejszy i zarazem najlepszy sposób by osiągnąć swój cel. Jedyne czego nie przewidzieli to, to, że nie tylko oni tak myśleli. Gdy dotarli na miejsce, ktoś już na nich czekał. Pomimo pośpiechu ktos zdołał się tam dostać przed nimi a co straszniejsze… mieli już 3 medale. Mogli spokojnie wejść do punktu kontrolnego ale nie o to im chodziło…. Oni chcieli się zabawić. Byli brutalnie i silni. Mieli na sobie krew pozostałych drużyn. Odebranie im amuletów już nie było głównym celem. Genini z Kusa Gakure postanowili unieszkodliwić ich na czas reszty tego etapu by nie mogli skrzywdzić reszty. Jasne było to że nawet jak przejmą ich amulety oni zaatakują i może nawet zabiją innych by zdobyć dla siebie miejsce w finale. Walka z drużyną z kusa rozpoczęła się na dobre. Pewne było to jak ona się potoczy. Przeciwnicy od razu dążyli do potyczki jeden na jeden i to doskonale świadczyło że nie chcieli amuletu tylko czystej walki. Yashiro ruszył na jednego z nich. W tej walce wykorzystał czego się nauczył przez te dwa lata. Jednak widać było gołym okiem różnice siły między shinobi z Suna a shinobim z Kusa. Niestety ten z Kusa był silniejszy. O wiele silniejszy. Razem z Ezrą wzajmnie się bronili. Raz przed atakiem jednego raz przed atakiem drugiego. Ich współpraca była naprawdę na wysokim poziomie. Mimo to Yashiro dysponował jedynie swoim TaiJutsu miał potężną siłe.. Właściwie to od zawsze było ciekawą zagadką. Jak taki paluch mógł mieć aż taką siłe w rękach jak i nogach. No ale prócz tego niczym innym faktycznie nie mógł się pochwalić. Ezra miała już nieco większy arsenał bojowy. Doskonale władała kilkoma mieczami naraz. Każdy shinobi miałby problem podejść do niej. Nagle doszło do penwej tragicznej sytuacji. Doszło do walki 1 vs 2. Yashiro został oplątany przez jednego z geninów i jednocześnie drugi ruszył na niego z chidori w ręku. Nie było już ratunku dla chłopaka. Ezra była zbyt osłabiona i ranna by interweniować jednak nie mogła pozwolić by jej przyjaciel tak po prostu zginął.. Ostatkiem sił się podniosła i własnym ciałem uchroniła Yashiro. Atak ten przeszył dziewczyne na wylot. Po czym padła nieruchoma na ziemię. Widząc to chłopak z początku nie zdawał sobie sprawy z tego co się właśnie wydarzyło dopiero po chwili w szale chwycił jednego z nich za fraki i z łzami w oczach zaczął się pytać dlaczego to zrobili. W tym momencie wyłonił sie Hateshi z ciałem shinobiego z Kusa. Wyczuł że nagle chakra Ezry zniknęła mogło to oznaczać tylko jedno. W dodatku zginęła o tak błahą sprawę. Po chwili dwójka geninów z Kusa uciekli pozostawiając ich samych na tych mokradłach. Dziewczyna spojrzała z uśmiechem na zapłakanego Hissorego. Uśmiechnęła się do niego uspokoiła go słowami „Będzie dobrze”.. Na skraju śmierci postanowiła przekazać swojemu przyjacielowi 8 mieczy którymi biegle władała. Wadą najmłodszego członka drużyny było to, że był bardzo slaby w obronie. Hateshiego zaś poprosiła by to on nauczył Yashiro walki mieczami. Ponieważ jej ostatnią wola było to by jej przyjaciele wzmocnili się na tyle by stawić czoła każdemu nawet gdy jej nie będzie… Tak zakończył się drugi etap. Yashiro przez cały czas był przygnębiony. Obwiniał się za śmierć swojej przyjaciółki. Gdyby był lepszy nie dopuścił by do takiej sytuacji i teraz każdy by żył mając sie dobrze. Przysiągł sobie jedno.. Pomści śmierć swej towarzyszki. Błagał, modlił się o to by spotkać się z jej mordercą w drugim etapie. Walka, po walce wyczekiwał swoją kolej aż w końcu nadeszła.. Jego modlitwy zostały wysłuchane staną naprzeciwko osoby która zabiła mu dziewczynę którą kochał. Póki co zachowywał jeszcze trzeźwość umysłu jednak gdy genin z Kusa zaczął pogardliwie i bez kszty szacunku wyrażać się o tej dziewczynie to coś w chłopaku pękło. Yashiro nie mógł pohamować gniewu ale dopiero w jej finałowym momencie okazało się dlaczego. Potężną wręcz diaboliczna chakra wydostała się z chłopaka. Nawet bez tego mógł pokonać przeciwnika ale on chciał go zniszczyć. Wściekłość niepohamowana porównywalna z wybuchem wulkanu. Przeciwnik pewnie byłby już martwy gdyby nie przeciwstawienie się potwora potworowi. Hateshi używając swojej mocy zaatakował Yashiro próbując go uspokoić. W tamtej chwili zrozumiał to iż z Yashiro są tacy sami, że mają to samo brzemię i dzielą przeznaczenie. Na dobre rozgorzała walka. Stadion został ewakuowany. Wybuchy mini wulkanów, trzęsienia ziemi, niszczone mury, oraz opary wrzącej i kwaśnej mgły. Nikt nie wie jak skończyła się walka gdyż Hateshi tak, że stracił panowanie nad demonem. Wtedy zrozumiał co oznaczał uśmiech tego z którym dzieli ciało. Biju wiedział, że przy osłabieniu pieczęci spokojnie osiągnie swój cel i wydostanie się na zewnątrz. Obu chłopców znaleziono w gruzach stadionu. Od tej pory wiele rzeczy się zmieniło. Skoro demon sie już ujawnił matka postanowiła opowiedzieć synowi całą prawde o jego przeszłości. Opowiedziała pierw o tym kim był jego ojciec i jak to się stało, że chłopak stał się Jinchuurikim. Po wysłuchaniu całej tej historii Yashiro znienawidził siebie. Miał w sobie coś co zabiło jego ojca. Więc w pewnym sensie sam go zabił. Jak na kilkunastoletnie dziecko to było zbyt wiele. Jedynie Hateshi go rozumiał i to właśnie on pomógł Jinchuuriki czteroogoniastego się pozbierać do przysłowiowej kupy. Właściwie to pomógł mu wrócić do życia. Choć od czasu egzaminu nastawienie do nich zupełnie się zmieniło. Ludzie ze strachu najczęściej reagowali wrogością. Od teraz mogli liczyć tylko i wyłącznie na siebie. Po incydencie w Kiri Gakure został im przydzielony nowy sensei, który miał zadbać o i trening nad zapanowaniem mocy Bijuu. Dwójka ta nie została już więcej dopuszczona to egzaminu na chuunina lecz to nie oznacza iż nie mogli zdobyć tej rangi. Po pewnym czasie za osiągniecia została im nadana ranga Chuunin. Yashiro zaczął po mału akceptować siebie jak i to co w nim drzemie. Zaczął doceniać nieco umiejętności jakie otrzymał. Posiadł on rzadki żywioł jakim jest Youton. Nie wielu jest Shinobi, którzy mogli by się poszczycić takimi umiejętnościami. Sporo dni przesiedział w archiwum Suna szukając jakieś wzmianki o tym żywiole lecz było to jak szukanie igły w stogu siana co prawda znalazł kilka zwojów gdzie były nawet techniki lecz dla niego to było wciąż za mało. W dodatlu gdy razem z Hateshim nie ćwiczył kontroli demona to w wolnych chwilach przyjaciel uczył go walki mieczami. By uczcić pamięć Ezry postanowił, że dla niej nauczy się władać tymi broniami. Był tak zawzięty, że trenował nawet nocami. Dosłownie.. Jego poświęcenie dla sprawy było ogromne. Yashiro bardzo szybko robił postępy jak i w walce mieczami (dorównuje już spokojnie umiejętnościami pszczoły. W zasadzie to walczy tym samym stylem) jak i kontroli demona. Nie ulegał już tak szybko złości. Wzmocnił się psychicznie co przy Bijuu jest dość ważną i istotną cechą. Kazekage widząc postępy ów dwójki postanowił wnieść ich na jeszcze wyższy poziom.. Mianował ich Jouninami Suna Gakure. Od tego momentu przyjaciele nieco się rozłączyli ponieważ nauczyli się od siebie już wszystkiego co tylko mogli. Teraz bardziej zaczeli skupiać się na umiejętnościach ofiarowanych przez Bijuu..Hateshi poszedł w Futton zaś Yashiro w Youton. Każdy opracował różne oryginalne jutsu związane właśnie z tym żywiołem. W dodatku obie te umiejętności są tak potężne, że mogłyby zniszczyć wioske w mgnieniu oka. Ogólnie kilka ich ostatnich lat wyglądało jak jeden wielki trening. Mimo iż Yashiro osiągnął już wiele w swym krótkim życiu to jednak czuł jakiś niedosyt. Czegoś mu jeszcze brakowało. Tylko czego? On sam nie mógł odpowiedzieć sobie na to pytanie do momentu gdzie razem ze swoim przyjacielem wstąpili do Anbu. Razem wykonywali jedne z trudniejszych jak nie najtrudniejszych misji rangi S. Polowanie na missinów było dla nich chlebem powszednim. Tak to było coś co przypodobało się młodemu Jinchuuriki.. Prowadzenie podwójnego życia. Oddanie się służbie i chronienie wioski. Razem stali się doskonałymi członkami Anbu. Jednak Hateshiemu niezbyt się to spodobało. Po pewnym czasie odszedł z Anbu. Chciazł za pewne zacząć normalne życie i być może nieco odsapnąć. Yashiro jednak pod tym względem był nieco inny. Jakiś czas później zginął przywódca elitarnej grupy Anbu. Była to wielka strata nie tylko w szeregach anbu ale całej sferze politycznej gdyż człowiek ten często udzielał się radach, spotkaniach czy zgrupowaniach. Chcąc nie chcąc trzeba było jednak kimś tą lukę wypełnić. Odbyło się ku temu specjalne posiedzenie starszyzny wioski, która miała za zadanie wybrać jego następce. Głosy były jak zwykle podzielone i decydujące słowo w tej sprawie miał jedynie Kazekage. Wybór był trudny. Po zapoznaniu się ze wszystkimi kandydatami cień Suna postawił jednak na młodość wybierając Yashiro na szefa Anbu. Chłopak był zaskoczony taki wyborem. Nigdy by nie przypuszczał, że zajdzie aż tak daleko.

Nindo :


Ekwipunek : Standardowe wyposażenie każdego Chunina. Kilka kunai'ów, shuriken'ów i notek wybuchowych.
Ryo : 500
Przedmioty : Zwykła katana z bordowa rękojeścią

Techniki :
Podstawy

YOUTON:
Spoiler:
 

KATON:
Spoiler:
 

DOTON:
Spoiler:
 

NINJUTSU:
Spoiler:
 

GENJUTSU:
Spoiler:
 

KENJUTSU:
Spoiler:
 

TAIJUTSU:
Spoiler:
 

Wykonane Misje :
~D : 5
~C : 2
~B :
~A :
~S :

Stoczone Pojedynki :
~Wygrane :
~Przegrane :
~Zremisowane :


Ostatnio zmieniony przez Yashiro dnia Sob Paź 27, 2012 12:12 pm, w całości zmieniany 5 razy
Powrót do góry Go down
Yubari
Chūnin
Chūnin
avatar

Posty : 300
Join date : 05/10/2012
Imię : Yubari
Nazwisko : Uchiha
Wiek : 18

PisanieTemat: Re: Yashiro Yougan   Czw Paź 25, 2012 5:25 pm

Juz było mówione że jesteś chuuninem z rangą technik C. A co do jinchuuriki..hm..niech się wypowie Myuki...

_________________
Uchiha..

"Bo w oczach tkwi siła duszy"
I II
Powrót do góry Go down
Miyuki
Tokubetsu Jounin
Tokubetsu Jounin
avatar

Posty : 99
Join date : 09/09/2012
Imię : Miyuki
Nazwisko : Nakane
Wiek : 23

PisanieTemat: Re: Yashiro Yougan   Czw Paź 25, 2012 6:49 pm

A no tak, temat bijuu. Cóż, demony są po to aby je rozdawać tyle, że damy małe utrudnienia. Możesz mieć Yonbi lecz bez żadnych na razie ogonów. Oczywiśćie możesz wykorzystywać chakre demona, ale pamiętaj że każda pożyczona chakra kończy się próbą przejęcia ciała przez demona . ;3 . Co do reszty KP, tak jak Yubari napisała. Chuunin ranga C plus 1 technika B

_________________


* Walka dla samego siebie nie może dać ci prawdziwej siły.
* Zrobię wszystko, aby chronić tych, których kocham.
Ekwipunek: 10x Kunai, 10x Shuriken'ów, Wachlarz, 20 metrów linki, 5x Bomb Dymnych, 5 Bomb Świetlnych, mała apteczka, 10x Karteczek wybuchowych, 2x Fuma Shuriken , 3x Czyste zwoje, 5x Yondaime Kunai, Katana, 4x Lodowe Bomby, 6x Bomby usypiające
Powrót do góry Go down
http://shinobidastiny.dialog.tv
Yashiro
Chūnin
Chūnin
avatar

Posty : 19
Join date : 25/10/2012
Imię : Yashiro
Nazwisko : Yougan
Wiek : 17

PisanieTemat: Re: Yashiro Yougan   Sob Paź 27, 2012 12:10 pm

Poprawione ^^

_________________
Powrót do góry Go down
Yubari
Chūnin
Chūnin
avatar

Posty : 300
Join date : 05/10/2012
Imię : Yubari
Nazwisko : Uchiha
Wiek : 18

PisanieTemat: Re: Yashiro Yougan   Sob Paź 27, 2012 12:24 pm

AKCEPT

_________________
Uchiha..

"Bo w oczach tkwi siła duszy"
I II
Powrót do góry Go down
Sponsored content




PisanieTemat: Re: Yashiro Yougan   

Powrót do góry Go down
 
Yashiro Yougan
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 1 z 1

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Naruto ''new Generation'' :: Karta Postaci :: Zaakceptowane-
Skocz do: